acid festival 21.-23.08.1998
 KWASKOWATY SMAK HARDCORE'A
 Plastik Nr.10  (pazdziernik 1998)

...flyer i zdjecia

powieksz... powieksz...
 Wbrew temu co sugeruje nazwa — ACID FESTWAL — w Lubiążu nie było wyłącznie acidowo. Do kwaśnych dźwięków DJ'e dodali także kilka gatunków z nurtu hardcore. Moim przewodnikiem był DJ ROB GSH. Okazał się wręcz niezbędny, bo momentami nawet prawdziwi znawcy tematu nie wiedzieli, czego właściwie słuchamy. Komórki nerwowe szarpała kompilacja przemieszanych gatunków. Obok LAWRIE IMMERTI0NA, gwiazdy brytyjskiego acidu wystę powali holenderscy i niemieccy DJ'e grający hardcore. Sceny były dwie. Mniejsza znajdo wała się tuż obok potężnych murów starego klasztoru i wyglądała jak duża, drewniana altana, a na scenę główną zaadaptowano dawną wozownię. DJ'ka oświetlona płomieniem świecy i tańczący tłum, który wyglądał inaczej, niż większość bywalców imprez techno. Bardziej był to cyber punk irokezy, surowa sjylistyka i tylko niewielka domieszka tego, co nazywamy modą techno. Ten specyficzny klimat nadawali przede wszystkim Holendrzy. Przyjechali własnym autobusem i wzbudzili sensację, nie tylko wyglądem, ale i zachowaniem — kilkoro z nich, rezygnując z pola namiotowego, rozłożyło swoje śpiwory w wozowni. Spokojnie spali wśród tańczącego tłumu, przy potężnej dawce dźwięków i tylko czasem jakiś zaspany głos pytał, kto gra. Kolejność i czas grania nie były wcześniej ustalone, miało być spontanicznie, i było, ale nie wszyscy dobrze na tym wyszli, DARNOK i GABBERMASTER ze Szczecina nie zagrali nawet przez minutę, rozżaleni spakowali sprzęt i wyjechali w niedzielę rano nie czekając na koniec festiwalu. Z hardcore'owej ekipy zagrała jedynie trójka DJ'ów, ale za to kilka razy — wspomniany wcześniej DJ ROB GSH, UNLEDED MARIA i MONIKA ONYX. Oprócz nich występował także DJ SICORE, który stanowił coś w rodzaju brzmieniowego buforu — jego acid płynnie przechodził w acid corę, oscylujący wokół hardcore'u. Podobnie balansowała na granicy różnych gatunków MONIKA ONYX, która określa swoją muzykę jako hard techno. Natomiast UNLEDED MARIA nie wypierała się swojej fascynacji hardcore'em, zwłaszcza french hardcore'em. „Normalnie gram taki prawdziwy hardcore, przeważnie french, ale tu wybrałam łagodniejsze płyty, nie miałam tyle odwagi co ROB GSH, który rozwalił wszystkich gabberem i speedcore'em. Wiesz, na początku nikt nie zauważył, że to już nie acid, ale jak podkręcił tempo, to niektórzy po prostu stanęli, bo nie wiedzieli jak tańczyć". Między swoimi występami ROB i MARIA zaryzykowali eksperyment i zagrali wspólnie, zmieniająć się co trzy płyty, a potem nastąpił ostry, mroczny i cholernie szybki atak ROBA. Kiedy kolejn'a płyta prześwidrowata wszystkich, dźwiękiem czysto bijącego dzwonu, odruchowo spojrzałam w kierunku widniejącego w mroku klasztoru i dopiero w następnej sekundzie załapałam, że dźwięk dobiega z didżejki ROBA, uważnie obserwował uśmiechnięty IMMERTION, który najwyraźniej dobrze się bawił nie tylko w rytmach acid. Wsłuchiwał się także w set MARII, która w niedzielny ranek przeniosła się do ponownie uruchomionej drugiej sceny, wcześniej nieczynnej z powodu awarii prądu. W powietrzu unosił się prawie namacalny duch tolerancji, którego często brakuje na imprezach skupiających DJ'ów różnych scen techno, a cały festiwal mozna nazwać powrotem do przeszłości z mocno już skomercjalizowanej teraźniejszości. Brakowało, tyłko zjawy zakapturzonego mnicha. Ewelina Jamka
 mini disc techno festival 04.09.1998 (Lodz)
 Konkurs DJow, Parada Wolnosci, Mega Party
 Plastik Nr.10  (pazdziernik 1998)

...flyer i zdjecia

powieksz... powieksz... powieksz... powieksz...
 Godzina 15, dojeżdżam do centrum miasta. Jeszcze nic nie widać, ale już słychać, że coś się dzieje. Uliczny hatas zagłuszają dźwięki muzyki dobiegające z wielkiej ciężarówki stojącej przy skrzyżowaniu ulic Piotrkowskiej i Piłsudskiego. Z tunelu kamienic wylewa się tłum ludzi. Za chwilę rozpocznie się konkurs na najlepszego DJ'a. Kłębią się fani techno i oszołomieni przechodnie, napis DAJ SE KOLOR zachęca do pomalowania włosów lub całego ciała, a do występu przygotowuje się pierwszy z 10 finalistów. Zwycięzcę wyłoni jury.w skład którego wchodzi Robert Leszczyński („Gazeta Wyborcza"), Tomasz Poznański (RMF), Piotr Onopa („XL"), Takkyu Ishino oraz Marcin Różalski i Ewelina Jam-ka („Plastik"). Ciężarówka, na której trwa konkurs, jest pierwszą z dziesięciu ciężarówek stojących na Piotrkowskiej. Jako druga ulokowała się roztańczona drużyna DJ CLUB'u. DJ JACO jest tak skoncentrowany na płytach, że nie zauważa mnie, gdy stoję w odległości pięciu centymetrów od jego gramofonu. Jak narazie, tu bawi się najwięcej osób. Z ciężarówki lecą prezerwatywy „Plastika". Jakaś dziewczyna pyta czy wiem, gdzie można kupić gwizdek. Nie wiem, widzę za to punkt sprzedaży czerwonych rogów. Brakuje tylko kiosku z szyldem „KICZOWATE GADŻETY — zniżka na białe rękawiczki". Chodnikiem kroczy postać srebrnym skafandrze i głosi, że przysztość należy do Mini Discu. Na ciężarówce firmowanej przez MAR-TENSA tancerze w srebrnych ciuszkach testują wytrzymałość butów Pana Doktora. Następna ciężarówka wtłacza mnie w chodnik niemal zabojcza dawką bitów niemieckiego hardcorea serwowanego przez DJa ROBa GSH i  ASIE B. W ostrym tempie szaleje kilkadziesiąt osób, reszta ucieka w kierunku stojących tuz obok ciężarówek .Gazety Wyborczej* i TV TOYA, na których prezentuje się formacja UNITED JUN-GLIZED z towarzyszącymi jej tancerkami. Następna jest ciężarówka z togo TRANS FORMATION, obłożona furą zielonych gałęzi. Dalej stoi metalowy kolos z wielkim napisem SONAX — prawie pusta platforma i Dagoba Laboratorium przy klawiszach. Sporo ludzi tańczy przy ciężarówce NEW ALLCATRAZ, gdzie główną atrakcją jest DJ UNITY z Anglii, grający na zmianę z DJ'em DUKEE. Docieram do platformy z transparentem „Plastika", na której gra DJ WOOKIE oraz SONIC TRIP i w biegu wskakuję na nią, bo jest już 19.00 i korowód rusza. Prawie 15 tyś. ludzi podążą za ciężarówkami w kierunku hali sportowej. Zielony citroen nie zdążył uciec, zrezygnowany kierowca z głową opartą o kierownicę przeczekuje przemarsz tysięcy osób i na wszelki wypadek nie reaguje, gdy kolejna dziwna postać puka mu w szybkę. Z Piotrkowskiej skręcamy w wąskie gardło ulicy Radwańskiej. Wszędzie leżą ulotki z napisami DRĄGI TO SYF, a na naszym samochodzie z głośników właśnie leci „Cocaine" i tylko do nas należy wybór. Drugi zakręt — w zapadającym zmroku błyszczą białe kombinezony czterech postaci tańczących na wysokim murze. Mijamy tęczowo rozświetloną pierwszą halę i jesteśmy na miejscu. Każdy metr kwadratowy szerokiego placu zapełnia kolorowa masa ludzi. Wreszcie otwierają się drzwi, epicentrum przenosi się do hali głównej i następuje kontynuacja ekstatycznej zabawy w rytmach techno. Imprezy łódzkie mają swój niezmienny klimat. A organizatorzy z wydarzenia na wydarzenie starają uczyć się na błędach. W tym roku nowością było powiększenie przestrzeni „zabawowej" (do 10.000 m2) i dodanie drugiej hali, w której umieszczeni zostali fani house,speed garage i big beatu. Tradycyjnie na elementy Mega Party składały się lasery, gry na Play Station, tancerki, pokaz mody ekipy TRANSMODE, hardcore, zatłoczone wąskie korytarze i projekcje video. Nowością było to, że główna arena nie została poświęcona w zupełności hardcore'owi. Zresztą już na ostatniej imprezie organizatorzy przełamali konwencję, zapraszając JOSHA WINKA. Tym razem gwiazdami wieczoru byli DENKI GROOVE i YVES DE-RUYTER.
  (c) copyright PHM 1995-2003